sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 3 cz.2

Harry leżał w łóżku rozmyślając o tym wszystkim co się stało. Pochłonęło go to tak bardzo, że nie spał całą noc a jedynie nieraz przymykał oczy i otwierał je, tak jakby chciał odsunąć od siebie obraz bruneta kaleczącego swoje ciało. A Harry przyznał się sam przed sobą ostatnio, że kocha Louisa. To była prawda. Styles teraz mógł szczerze przed sobą przyznać, że bardzo go polubił ale czy on ma dobre pojęcie miłości?
Może dla niego 'miłość' to nie jest to samo co 'miłość' dla Louisa, och .... było by to spore utrudnienie.
Chłopak wstał więc. Cichutko usiadł na łóżku, tak żeby nie obudzić Nialla. Spojrzał na zegarek 7:30, niedługo blondyn będzie musiał wstać bo przyjdzie do nas jakiś pracownik żebyśmy szli z nim na śniadanie  ugh. ŚNIADANIE to przytłaczało Harrego najbardziej, pomyślał wtedy jak kiedyś oszukiwał swoją mamę i jak łykał waciki i ......
Jeden głęboki wdech. Wydech. Drugi głęboki wdech. Wydech.
Wcale nie jest lepiej. Gdy brał trzeci wdech  uprzytomnił sobie jak jest mu zimno. Siedział przecież w samej cienkiej koszulce i przy krótkawych spodniach, a jego bose stopy, stały na zimnej podłodze. Zanim się ruszył drzwi otworzyły się delikatnie a do środka weszła młoda dziewczyna, ku jego zdumieniu nie była to Danielle.  Ta dziewczyna przed nim była od Dani niższa, ale równie uśmiechnięta i pogodna. Miała brązowe włosy związane w kucyk i szare duże oczy, które właśnie wesoło na niego spoglądały.
-Hej Harry, tak? - upewniała się
- Harry- potwierdził.
Wtedy ich oczy odwróciły się w przeciwnym kierunku, w stronę blondyna, który właśnie się budził. Jego też wizyta dziewczyny wyraźnie zaskoczyła, nie znali jej oboje.
-Hej a ty to Niall?
- yhmn.. - zaspany przytaknął a potem przetarł oczy. A gdy to robił dziewczyna zachichotała, a wesołe oczy same mówiły, że  przyjaciel  Harrego teraz nie jest jej już do końca obojętny.
- A więc chłopcy jestem Lily i jestem tu aby wam pomagać- powiedziała- jestem wolontariuszką- sprecyzowała - więc szybko ubierajcie się a ja poczekam na was na korytarzu.
Wyszła. Chłopcy ustalili , iż to Niall dzisiaj będzie się przebierał schowany za drzwiami ich wspólnej, wielkiej szafy, a Harry przy swoim łóżku.

                                                                         *****

Wszystko poszło sprawniej niż myśleli i już po 15 minutach siedzieli przy stole czekając na Danielle i Louisa. Lily niespodziewanie zajęła miejsce obok, co sugerowało że tak szybko stąd nie odejdzie i  chyba tylko Horan strasznie ucieszył się z tego powodu. Uśmiech od rana tkwił na jego ślicznej buźce. Och...  bo trzeba było przyznać, iż Niall  jest ślicznym chłopakiem.
Lepszym od ciebie - pomyślał sobie Harry ale stłumił to w sobie i tkwił na siedzeniu z takim samym wyrazem twarzy jak przedtem. Jak gdyby nic nie myślał, jak gdyby nic go nie obchodziło.
Po chwili pojawiła się Danielle, ale i kucharka podająca talerze z jedzeniem.
-Hej wszystkim- dziś Dani była mniej wesoła niż zwykle, naprawdę. Była wręcz ...smutna, tak z pewnością był to smutek. Może też się czymś martwiła.
- Cześć - odpowiedziała Lily i zaczęła się jej przedstawiać. A blondyn wydawał się być urzeczony tym, że może siedzieć niedaleko brunetki z kucykiem i słuchać jej głosu, w przeciwieństwie do Danielle która nie miała ochoty rozmawiać z nikim.
A gdzie Louis? może coś mu się stało? .... to niedorzeczne ale może jednak... nie! na pewno się tylko trochę spóźni i tyle... - Harry prowadził rozmyślania, skończył je gdy Lily zapytała się go dlaczego nie je kanapki.
-och.. um ja po prostu, po prostu nie jestem głodny - natchnął się na jej rozzłoszczone spojrzenie- ale już jem- ta odpowiedź usatysfakcjonowała dziewczynę na tyle, że zajęła się rozmową z rozradowanym adoratorem- czytaj Niall'em James'em Horanem.
A kanapka wyglądała obrzydliwie i Harry nie zamierzał jej zjeść.

_______________________________________________________________
Czy jest sens się tłumaczyć? chyba nie, nie było mnie tu dłuuugo ale jestem i będę kontynuować.