-jesteśmy na miejscu! –kierowca powiedział podczas wyjmowania walizki z bagażnika. Harry
posłusznie wysiadł choć zmagał się sam z sobą przez całe 6 godzin jazdy, czy
nie zawrócić i uciec, byłby tchórzem? Tak, dlatego został i teraz brał walizkę
w rękę i żegnał się z kierowcą taxi. Spojrzał przed siebie. Wielka brama,
żywopłot skoszony co do cm trawnik i ławki. ‘miło’ pocieszał się w myślach, ale
gdy tylko zbliżał się coraz bardziej w stronę wejścia i widział czekającego na
niego starszego blondyna w garniturze do jego głowy wkradł się zupełnie inny
głos. Obcy głos zmieszał się z jego głosem. Nie do zniesienia.
‘wiej, wiej...’
”zobacz jak tu miło, może będzie dobrze?’’
‘każą ci tu jeść, będą patrzyli, czekali …’
” pomyśl o mamie i o siostrze były by dumne…’’
Łzy w oczach. Coraz bliżej do wejścia. Harry zwalnia kroku.
„ Anne… Gemma…Anne…Gemma…”
Doszedł i niepewnie spojrzał na mężczyznę przed sobą.
- Witaj! Harold tak?
- H-Harry, dzień dobry. –odpowiedział lekko drżącym głosem.
Gdy wstał rano nie
był gotowy, ale nie mówił o niczym rodzinie. To on musi dać sobie z tym radę i
to ma być dla jego dobra. To nie jest
łatwe, on o tym wie.
- choć pokarzę ci twój pokój, będziesz go dzielił z
–zastanowił się marszcząc czoło-z… z Niellem, tak! – wyraźniej zadowolony
przekroczył próg, czego jednak chłopak z kręconymi włosami nie powtórzył,
ciągle stał z walizką przed drzwiami i było widać jak walczy ze sobą i gdy robi
krok w tył zostaje wciągnięty przez psychologa.
- nie masz się czego bać! – na jego lekko zmarszczonej
twarzy pojawił się większy uśmiech. –Jestem Spencer i będę od teraz twoim
psychologiem –w jego głosie słychać było dumę, jakby chciał powiedzieć że od
teraz będzie dobrze. Jak może być dobrze kiedy Harry znów będzie tłusty i
wyśmiewany, upokorzenia nie będą miały końca i to, że…..
- O Spens nie mówiłeś, że będziesz miał nowego więźnia – zza
kolejnego korytarza, który mijali wyszedł mulat kpiąc z blondyna.
Hazz skupiony był wtedy tylko na ciemnowłosym chłopaku.
Chciałby być taki jak on. Ma przepiękne karmelowe oczy i ciemną cerę a do tego
jest wysportowany i chudy, tak chudy jak Harry nigdy nie będzie. Wtedy
pomyślał, że na pewno się z nim nie będzie mógł przez to zaprzyjaźnić.
- choć już Harry, nie ociągaj się!- nauczyciel był już
jakieś 4 metry przed nim.
- widzimy się na stołówce Harry, masz bardzo ciekawe imię..
– mulat zaśmiał się i wszedł do pokoju obok. Styles odprowadził Zayna wzrokiem
do pokoju i poszedł za nauczycielem.
-
-a oto twój nowy pokój, jak ci się podoba? –zapytał
nauczyciel otwierając drzwi na oścież. Nie podobał mu się za bardzo, ale nie
chciał go smucić dlatego nie odpowiedział nic.
- a ten siedzący pod oknem chłopak to właśnie twój współlokator,
jestem również jego psychologiem. Zostawiam was tutaj, Niall – jakby dopiero na
własne imię chłopak odwrócił się w stronę wejścia. – pomożesz mu się dostosować
do naszych reguł i doprowadzisz go na stołówkę- ciągnął dalej. Horan powoli
kiwnął głową na znak, że przynajmniej spróbuje i to wystarczyło, żeby Spencer
się uspokoił.
- A ty jeżeli nie przyjdziesz zostaniesz przeniesiony tam siłą, pamiętaj!- zmierzył
wzrokiem Harrego i jego bagaż, a potem wyszedł, ale stanął pod drzwiami, żeby
zobaczyć czy chłopcy w ogóle się do siebie odezwą, ale to co usłyszał zdziwiło
go tak bardzo, że pobiegł do głównej dyrektorki ‘Therapeutic Center’.
‘’Oh, nie możesz usłyszeć jak płaczę
Zobaczyć jak moje wszystkie marzenia umierają
Z miejsca, w którym stoisz
Na własną rękę
Tutaj jest tak cicho
I jest mi tak zimno
W tym domu nie czuję się dłużej jak w domu.’’
Zobaczyć jak moje wszystkie marzenia umierają
Z miejsca, w którym stoisz
Na własną rękę
Tutaj jest tak cicho
I jest mi tak zimno
W tym domu nie czuję się dłużej jak w domu.’’
~So Cold
I jak? za nami już pierwszy rozdział. Jak zawsze zachęcam do komentowania, bo jest to bardzo motywujące. I przypominam, że jeżeli chcecie być informowani napiszcie nazwę (@) z twittera.
Do następnego miśki ♥

