Harry leżał w łóżku rozmyślając o tym wszystkim co się stało. Pochłonęło go to tak bardzo, że nie spał całą noc a jedynie nieraz przymykał oczy i otwierał je, tak jakby chciał odsunąć od siebie obraz bruneta kaleczącego swoje ciało. A Harry przyznał się sam przed sobą ostatnio, że kocha Louisa. To była prawda. Styles teraz mógł szczerze przed sobą przyznać, że bardzo go polubił ale czy on ma dobre pojęcie miłości?
Może dla niego 'miłość' to nie jest to samo co 'miłość' dla Louisa, och .... było by to spore utrudnienie.
Chłopak wstał więc. Cichutko usiadł na łóżku, tak żeby nie obudzić Nialla. Spojrzał na zegarek 7:30, niedługo blondyn będzie musiał wstać bo przyjdzie do nas jakiś pracownik żebyśmy szli z nim na śniadanie ugh. ŚNIADANIE to przytłaczało Harrego najbardziej, pomyślał wtedy jak kiedyś oszukiwał swoją mamę i jak łykał waciki i ......
Jeden głęboki wdech. Wydech. Drugi głęboki wdech. Wydech.
Wcale nie jest lepiej. Gdy brał trzeci wdech uprzytomnił sobie jak jest mu zimno. Siedział przecież w samej cienkiej koszulce i przy krótkawych spodniach, a jego bose stopy, stały na zimnej podłodze. Zanim się ruszył drzwi otworzyły się delikatnie a do środka weszła młoda dziewczyna, ku jego zdumieniu nie była to Danielle. Ta dziewczyna przed nim była od Dani niższa, ale równie uśmiechnięta i pogodna. Miała brązowe włosy związane w kucyk i szare duże oczy, które właśnie wesoło na niego spoglądały.
-Hej Harry, tak? - upewniała się
- Harry- potwierdził.
Wtedy ich oczy odwróciły się w przeciwnym kierunku, w stronę blondyna, który właśnie się budził. Jego też wizyta dziewczyny wyraźnie zaskoczyła, nie znali jej oboje.
-Hej a ty to Niall?
- yhmn.. - zaspany przytaknął a potem przetarł oczy. A gdy to robił dziewczyna zachichotała, a wesołe oczy same mówiły, że przyjaciel Harrego teraz nie jest jej już do końca obojętny.
- A więc chłopcy jestem Lily i jestem tu aby wam pomagać- powiedziała- jestem wolontariuszką- sprecyzowała - więc szybko ubierajcie się a ja poczekam na was na korytarzu.
Wyszła. Chłopcy ustalili , iż to Niall dzisiaj będzie się przebierał schowany za drzwiami ich wspólnej, wielkiej szafy, a Harry przy swoim łóżku.
*****
Wszystko poszło sprawniej niż myśleli i już po 15 minutach siedzieli przy stole czekając na Danielle i Louisa. Lily niespodziewanie zajęła miejsce obok, co sugerowało że tak szybko stąd nie odejdzie i chyba tylko Horan strasznie ucieszył się z tego powodu. Uśmiech od rana tkwił na jego ślicznej buźce. Och... bo trzeba było przyznać, iż Niall jest ślicznym chłopakiem.
Lepszym od ciebie - pomyślał sobie Harry ale stłumił to w sobie i tkwił na siedzeniu z takim samym wyrazem twarzy jak przedtem. Jak gdyby nic nie myślał, jak gdyby nic go nie obchodziło.
Po chwili pojawiła się Danielle, ale i kucharka podająca talerze z jedzeniem.
-Hej wszystkim- dziś Dani była mniej wesoła niż zwykle, naprawdę. Była wręcz ...smutna, tak z pewnością był to smutek. Może też się czymś martwiła.
- Cześć - odpowiedziała Lily i zaczęła się jej przedstawiać. A blondyn wydawał się być urzeczony tym, że może siedzieć niedaleko brunetki z kucykiem i słuchać jej głosu, w przeciwieństwie do Danielle która nie miała ochoty rozmawiać z nikim.
A gdzie Louis? może coś mu się stało? .... to niedorzeczne ale może jednak... nie! na pewno się tylko trochę spóźni i tyle... - Harry prowadził rozmyślania, skończył je gdy Lily zapytała się go dlaczego nie je kanapki.
-och.. um ja po prostu, po prostu nie jestem głodny - natchnął się na jej rozzłoszczone spojrzenie- ale już jem- ta odpowiedź usatysfakcjonowała dziewczynę na tyle, że zajęła się rozmową z rozradowanym adoratorem- czytaj Niall'em James'em Horanem.
A kanapka wyglądała obrzydliwie i Harry nie zamierzał jej zjeść.
_______________________________________________________________
Czy jest sens się tłumaczyć? chyba nie, nie było mnie tu dłuuugo ale jestem i będę kontynuować.
sobota, 15 lutego 2014
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Rozdział 3 cz.1
***
Jestem dla ciebie wszystkim
Potrafię cię zniszczyć
Jestem dla ciebie życiem
Beze mnie jesteś nikim
Żyjesz i umierasz tylko wtedy gdy ci pozwolę
Jestem cierpieniem
Nikt cię nie pokocha
Jestem ciemnym przyjacielem
Należysz do mnie
~Twoja Ana*
***
Po niezjedzonej kolacji wszyscy poszli do pokoi. Danielle poszła do siebie, Niall i Harry do siebie a Louis poszedł do łazienki, jak zawsze.
- Niall?- idąc niespiesznie do sypialni Harry wreszcie przemógł się aby coś powiedzieć, a to coś dotyczyło Louisa.
- tak?
- znasz Louisa?- zadał najbezpieczniejsze pytanie, które nie zdradzało jeszcze jak bardzo Stylesowi zależy.
- yhm- przytaknął Irlandczyk, ale był jakby nieobecny, jak gdyby snuł jakieś przemyślenia, nieobejmujące bruneta.
- a dobrze go znasz?
- dosyć dobrze- obaj zamilkli na chwilę, po czym Niall dodał- to chłopak z wielkim sercem i jeszcze większymi problemami.
-ach- dalszą drogę spędzili w ciszy.
Horan musiał zaraz iść do psychologa na 'małą pogawędkę' a Harry zabrał ze sobą przybory do mycia i poszedł do łazienki, trochę pomyśleć. A jak wiadomo najlepiej myśli się pod prysznicem.
Dosyć twardym i stanowczym krokiem wszedł do środka i chyba nie był przygotowany na to co tam zobaczy. To zniszczyło go od środka, bo osoba którą kochał robiła coś strasznego, kaleczyła się.
Jego zielone oczy zaszły niechcianymi łzami, skapującymi z dziecięcych policzków na bluzkę.OCH...
- Harry..- bardziej stwierdził niż zapytał Louis, z żyletką w ręce.
- przestań- powiedział zbyt piskliwym głosem od narastającej w nim potrzeby załkania z bezsilności
- przepraszam -bezgłośnie odpowiedział Tomlinson podnosząc niebieskie oczy w górę.
Styles ostrożnie przykucnął, możliwe że nie chciał spłoszyć Louisa, nie przeżył by gdyby nie mógł go ochronić. Przez jego myśli przeszły zamglone wspomnienia o Gemmie, o tym jak zawsze potrafiła go pocieszyć, schować w ramionach i zapewnić bezpieczeństwo. Styles usiadł obok Tomlinsona i przytulił go lekko.
- będzie dobrze... och zobaczysz, masz mnie- wyszeptał. Louis spijał z jego ust każde słowo, próbując uwierzyć, że to prawda.
- przyrzekasz?
- przyrzekam -Harry zaśmiał się łagodnie, sprawiając mały uśmiech na twarzy przyjaciela.
***
''You bring a tear to my relief
This is our unconditional love
designed suffering
She fills us
Because we're made for each other
Bleed to heal wounds''
_____________________________________________________________________
Przepraszam, bo to chyba jedyne co teraz mogę zrobić.
Jest krótko, ale po prostu chciałam coś na szybko dodać co już miałam, ponieważ szkoła, dom, szkoła, dom. Wiecie jak to jest, więc nie będę się tu rozwodziła.
Do następnej notki <33
buziaki
____________
ana* = anoreksja
piątek, 1 listopada 2013
Rozdział 2
To co usłyszał
zdziwiło go tak bardzo, że pobiegł do dyrektorki ‘Therapeutic Center’,
ale od niej usłyszał tylko, że chłopcy się znają dlatego zostali tak
przydzieleni. Lekko osłupiały Spencer poszedł do swojego biura w końcu praca
tutaj nie była łatwa, a za godzinę miał spotkanie z Blace- trudną pacjentką.
-
- Harry zamierzasz iść na stołówkę, prawda? –duże,
niebieskie oczy blondyna świdrowały tak że lokaty pomyślał iż Niall próbuje
przejrzeć całą jego duszę. Po chwili milczenia odpowiedział jednak:
- um.. chyba muszę? -powiedział to tak, jakby miał nikłą
nadzieje, że jednak pozwolą mu zostać w pokoju i poczytać którąś z książek,
może małego księcia? Nie wykluczone
- cóż, chyba tak- i w jednym momencie plany chłopaka co do
reszty dnia prysły niczym bańka mydlana.
Przecież jest silny i zje dziś….no a jeśli nie, to chyba się
czegoś napije.
Przez resztę czasu aż do posiłku Styles spokojnie się
rozpakowywał co jakiś czas zerkając na Nialla patrzącego przez okno i nerwowo
ściskającego rękawy bluzy i Harry nawet chciał do niego podejść i może nawet
porozmawiać, ale zdecydował się nie interweniować i siedzieć cicho.
-
- Hej Furby! – cały spokój chłopaka rozwiała wpadająca do
pokoju mała osóbka o wielkiej czuprynie kręconych włosów . Och, nawet dla
Harrego wydawała się być kochaną osobą, od razu uścisnęła blondyna i wniosła ze
sobą tyle pozytywnej energii, ciekawe więc jakie miała problemy…
- a ty to och… Harry! Miło mi cie poznać- dziewczyna
zignorowała wyciągnięta rękę bruneta i o mało go nie przewracając uścisnęła. Z
siłą godną pozazdroszczenia największym sportowcom.
- ach, ja głupiutka, nie przedstawiłam się jestem Danielle,
ale mów mi Dani- zaśmiała się dźwięcznie.
- nasza jak zawsze zwariowana Peazer, przyszłaś po nas,
żebyśmy pojawili się na stołówce?- Niall jaky za magicznym działaniem obecności
Dan od razu stał się weselszy i chyba Harry też nieco się rozluźnił i nie stresował
tak przytłaczjącymi myślami o posiłku.
- ruszcie się chłopcy, och Harry chcesz się spóźnić już
pierwszego dnia?!- dziewczyna zmarszczyła nos, przez co przypominała bardzo
wesołego, energicznego, małego króliczka.
-idziemy- powiedzieli równocześnie chłopcy, wychodząc na
długi korytarz.
-
Prawo, lewo, prawo, lewo, chłopak już był nieco zmęczony
całą drogą do jednego z głównych pomieszczeń. Schody, korytarz, lewo i oto jest
–stołówka. Większość osób siedziało przy okrągłych stolikach bardziej w rogach
przytłaczająco wielkiej Sali. Danielle złapała Nialla i Harrego za ręce, tak że
nie mogąc protestować, za chwilę pojawili się obok jednego z okrągłych stolików
przy oknie, przy którym ktoś już siedział tyłem.
- Harry to Louis, Lou to Harry- Dani przedstawiła ich sobie
wzajemnie i kiedy Louis odwrócił się z lekkim, niewinnym uśmiechem na twarzy i
witał się ze Styles’em, ten poczuł się hmn… co najmniej zauroczony Louisem, to
imie Harremu zdecydowanie pasowało do tego anielskiego wizerunku. Lou to
zdecydowanie najpiękniejsza istota którą Hazza miał okazję do tej pory zobaczyć,
a gdy Tomlinson się odezwał chłopaka ogarnął dreszcz ten głos… śliczny głos,
głos anioła.
- cześć
- …..um…mn…Cz-cześć- nieskładnie odpowiedział Harry
ogarnięty emocjami, potem z rumieńcami usiadł obok. Obwiniał się za to, że nie
jest chudym, wysportowanym i przystojnym chłopakiem, wartym Louisa. Och… jego
imię, ale gdy spojrzał na kucharkę roznosząca dania nagle zaczął panikować.
Jeżeli nic nie zje i ucieknie Louis pewnie nawet nie będzie chciał się do niego
uśmiechnąć, a jeśli zje będzie gruby i znowu wszyscy będą go wyśmiewać, a obiecał
sobie że do tego nie dopuści.
Nie słuchał już nawet rozmowy Nialla z Danielle, to było
znacznie mniej ważne niż wielki talerz jedzenia stawiany przed nim, wielkiego
obrzydliwego jedzenia z bardzo wielką ilością kalorii, bo chłopak zaraz
wszystko przeliczył i okazało się że postawiono przed nim 510 kcal.
Znacznie pobladł i nerwowo zerkał na innych, Niall powoli
jadł, Danielle grzebała widelcem w talerzu a Tomlinson patrzył tempo w talerz
ale i po chwili on zabrał się za jedzenie. Po 5 minutach Niall zauważył że
Harry nawet nie drgnął.
- ej Harry możesz zjeść tylko trochę i pozwolą ci skończyć, bo to dopiero pierwszy
dzień. Śmiało- zachęcił go uśmiechem.
_____________________________________________________________________________
Och...wiem, że mnie nie było tyyyle czasu. Nie obrażajcie się na mnie ;))) Kocham was♥
Jeżeli chcecie być informowani podajcie swoją nazwę (@) z tt <33
_____________________________________________________________________________
Och...wiem, że mnie nie było tyyyle czasu. Nie obrażajcie się na mnie ;))) Kocham was♥
Jeżeli chcecie być informowani podajcie swoją nazwę (@) z tt <33
środa, 31 lipca 2013
Rozdział 1
-jesteśmy na miejscu! –kierowca powiedział podczas wyjmowania walizki z bagażnika. Harry
posłusznie wysiadł choć zmagał się sam z sobą przez całe 6 godzin jazdy, czy
nie zawrócić i uciec, byłby tchórzem? Tak, dlatego został i teraz brał walizkę
w rękę i żegnał się z kierowcą taxi. Spojrzał przed siebie. Wielka brama,
żywopłot skoszony co do cm trawnik i ławki. ‘miło’ pocieszał się w myślach, ale
gdy tylko zbliżał się coraz bardziej w stronę wejścia i widział czekającego na
niego starszego blondyna w garniturze do jego głowy wkradł się zupełnie inny
głos. Obcy głos zmieszał się z jego głosem. Nie do zniesienia.
‘wiej, wiej...’
”zobacz jak tu miło, może będzie dobrze?’’
‘każą ci tu jeść, będą patrzyli, czekali …’
” pomyśl o mamie i o siostrze były by dumne…’’
Łzy w oczach. Coraz bliżej do wejścia. Harry zwalnia kroku.
„ Anne… Gemma…Anne…Gemma…”
Doszedł i niepewnie spojrzał na mężczyznę przed sobą.
- Witaj! Harold tak?
- H-Harry, dzień dobry. –odpowiedział lekko drżącym głosem.
Gdy wstał rano nie
był gotowy, ale nie mówił o niczym rodzinie. To on musi dać sobie z tym radę i
to ma być dla jego dobra. To nie jest
łatwe, on o tym wie.
- choć pokarzę ci twój pokój, będziesz go dzielił z
–zastanowił się marszcząc czoło-z… z Niellem, tak! – wyraźniej zadowolony
przekroczył próg, czego jednak chłopak z kręconymi włosami nie powtórzył,
ciągle stał z walizką przed drzwiami i było widać jak walczy ze sobą i gdy robi
krok w tył zostaje wciągnięty przez psychologa.
- nie masz się czego bać! – na jego lekko zmarszczonej
twarzy pojawił się większy uśmiech. –Jestem Spencer i będę od teraz twoim
psychologiem –w jego głosie słychać było dumę, jakby chciał powiedzieć że od
teraz będzie dobrze. Jak może być dobrze kiedy Harry znów będzie tłusty i
wyśmiewany, upokorzenia nie będą miały końca i to, że…..
- O Spens nie mówiłeś, że będziesz miał nowego więźnia – zza
kolejnego korytarza, który mijali wyszedł mulat kpiąc z blondyna.
Hazz skupiony był wtedy tylko na ciemnowłosym chłopaku.
Chciałby być taki jak on. Ma przepiękne karmelowe oczy i ciemną cerę a do tego
jest wysportowany i chudy, tak chudy jak Harry nigdy nie będzie. Wtedy
pomyślał, że na pewno się z nim nie będzie mógł przez to zaprzyjaźnić.
- choć już Harry, nie ociągaj się!- nauczyciel był już
jakieś 4 metry przed nim.
- widzimy się na stołówce Harry, masz bardzo ciekawe imię..
– mulat zaśmiał się i wszedł do pokoju obok. Styles odprowadził Zayna wzrokiem
do pokoju i poszedł za nauczycielem.
-
-a oto twój nowy pokój, jak ci się podoba? –zapytał
nauczyciel otwierając drzwi na oścież. Nie podobał mu się za bardzo, ale nie
chciał go smucić dlatego nie odpowiedział nic.
- a ten siedzący pod oknem chłopak to właśnie twój współlokator,
jestem również jego psychologiem. Zostawiam was tutaj, Niall – jakby dopiero na
własne imię chłopak odwrócił się w stronę wejścia. – pomożesz mu się dostosować
do naszych reguł i doprowadzisz go na stołówkę- ciągnął dalej. Horan powoli
kiwnął głową na znak, że przynajmniej spróbuje i to wystarczyło, żeby Spencer
się uspokoił.
- A ty jeżeli nie przyjdziesz zostaniesz przeniesiony tam siłą, pamiętaj!- zmierzył
wzrokiem Harrego i jego bagaż, a potem wyszedł, ale stanął pod drzwiami, żeby
zobaczyć czy chłopcy w ogóle się do siebie odezwą, ale to co usłyszał zdziwiło
go tak bardzo, że pobiegł do głównej dyrektorki ‘Therapeutic Center’.
‘’Oh, nie możesz usłyszeć jak płaczę
Zobaczyć jak moje wszystkie marzenia umierają
Z miejsca, w którym stoisz
Na własną rękę
Tutaj jest tak cicho
I jest mi tak zimno
W tym domu nie czuję się dłużej jak w domu.’’
Zobaczyć jak moje wszystkie marzenia umierają
Z miejsca, w którym stoisz
Na własną rękę
Tutaj jest tak cicho
I jest mi tak zimno
W tym domu nie czuję się dłużej jak w domu.’’
~So Cold
I jak? za nami już pierwszy rozdział. Jak zawsze zachęcam do komentowania, bo jest to bardzo motywujące. I przypominam, że jeżeli chcecie być informowani napiszcie nazwę (@) z twittera.
Do następnego miśki ♥
piątek, 26 lipca 2013
Prolog.
Harry spojrzał na swoją spakowaną walizkę i po raz pierwszy tego
dnia, odczuł ochotę aby uciec i nie dać się tam zamknąć. Szczerze nienawidził
swojego życia i przeszłości, która się za nim ciągnęła. Wrócił by do czasów
beztroskiego dzieciństwa i do zabawy z siostrą, ale myśli realistycznie i wie,
że to niemożliwe.
Zielona walizka była już gotowa, ale czy on był na to
gotowy? Czy był gotowy znów zacząć jeść? nie znał na to odpowiedzi, ale chciał
być dobry dla rodziny, chciał to zrobić dla mamy i Gemmy i dla wszystkich,
którzy nim gardzili i gardzą.
Pomimo tego że była 01:20 on siedział na podłodze, na szarym
dywanie, obok zielonej walizki, która była spakowana przez jego mamę. Był sam w
swoim małym mieszkaniu na obrzeżach Londynu z daleka od wrzasku, hałasu i
spalin. Za kilkanaście godzin będzie już siedział w samochodzie do ‘Therapeutic
Center’ tam będzie musiał jeść i to go przerażało. Odetchnął dwa razy, żeby się
uspokoić, położył się na łóżku i zamknął oczy i pomyślał że gdy je otworzy
będzie gotowy.
I jak? Zwiastun oraz fabuła zostały usunięte, ponieważ ta historia uległa zmianie.
Czekam na wasze opinie, jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach napiszcie w komentarzu swoją nazwę (@) z twittera. ♥
xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)

