***
Jestem dla ciebie wszystkim
Potrafię cię zniszczyć
Jestem dla ciebie życiem
Beze mnie jesteś nikim
Żyjesz i umierasz tylko wtedy gdy ci pozwolę
Jestem cierpieniem
Nikt cię nie pokocha
Jestem ciemnym przyjacielem
Należysz do mnie
~Twoja Ana*
***
Po niezjedzonej kolacji wszyscy poszli do pokoi. Danielle poszła do siebie, Niall i Harry do siebie a Louis poszedł do łazienki, jak zawsze.
- Niall?- idąc niespiesznie do sypialni Harry wreszcie przemógł się aby coś powiedzieć, a to coś dotyczyło Louisa.
- tak?
- znasz Louisa?- zadał najbezpieczniejsze pytanie, które nie zdradzało jeszcze jak bardzo Stylesowi zależy.
- yhm- przytaknął Irlandczyk, ale był jakby nieobecny, jak gdyby snuł jakieś przemyślenia, nieobejmujące bruneta.
- a dobrze go znasz?
- dosyć dobrze- obaj zamilkli na chwilę, po czym Niall dodał- to chłopak z wielkim sercem i jeszcze większymi problemami.
-ach- dalszą drogę spędzili w ciszy.
Horan musiał zaraz iść do psychologa na 'małą pogawędkę' a Harry zabrał ze sobą przybory do mycia i poszedł do łazienki, trochę pomyśleć. A jak wiadomo najlepiej myśli się pod prysznicem.
Dosyć twardym i stanowczym krokiem wszedł do środka i chyba nie był przygotowany na to co tam zobaczy. To zniszczyło go od środka, bo osoba którą kochał robiła coś strasznego, kaleczyła się.
Jego zielone oczy zaszły niechcianymi łzami, skapującymi z dziecięcych policzków na bluzkę.OCH...
- Harry..- bardziej stwierdził niż zapytał Louis, z żyletką w ręce.
- przestań- powiedział zbyt piskliwym głosem od narastającej w nim potrzeby załkania z bezsilności
- przepraszam -bezgłośnie odpowiedział Tomlinson podnosząc niebieskie oczy w górę.
Styles ostrożnie przykucnął, możliwe że nie chciał spłoszyć Louisa, nie przeżył by gdyby nie mógł go ochronić. Przez jego myśli przeszły zamglone wspomnienia o Gemmie, o tym jak zawsze potrafiła go pocieszyć, schować w ramionach i zapewnić bezpieczeństwo. Styles usiadł obok Tomlinsona i przytulił go lekko.
- będzie dobrze... och zobaczysz, masz mnie- wyszeptał. Louis spijał z jego ust każde słowo, próbując uwierzyć, że to prawda.
- przyrzekasz?
- przyrzekam -Harry zaśmiał się łagodnie, sprawiając mały uśmiech na twarzy przyjaciela.
***
''You bring a tear to my relief
This is our unconditional love
designed suffering
She fills us
Because we're made for each other
Bleed to heal wounds''
_____________________________________________________________________
Przepraszam, bo to chyba jedyne co teraz mogę zrobić.
Jest krótko, ale po prostu chciałam coś na szybko dodać co już miałam, ponieważ szkoła, dom, szkoła, dom. Wiecie jak to jest, więc nie będę się tu rozwodziła.
Do następnej notki <33
buziaki
____________
ana* = anoreksja
Hej!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten rozdział, jak i wszystkie (jestem tu nowa).
I wow, będe czytała wszystko co dodasz, bo naprawde jest to dobre.
No więc czekam na następny i życzę weny.
I przepraszam, że dopiero teraz komentuje ale naprawde dopiero dzisiaj znalazłam twojego bloga.
Ilysm. xx
Cześć, czołem.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystko jednak zdecydowałam, że skomentuję wszystko dopiero pod "ostatnim" rozdziałem.
Uwielbiam Cię, uwielbiam Twoje opowiadanie, świetnie piszesz, na prawdę. :)
Za chwilkę zaobserwuję Twojego bloga, natchnęłaś mnie, ponieważ miałam problem z napisaniem historyjki dla kolegi. Dziękuję.
Natomiast co do historii Harry'ego uwielbiam ją, niestety anoreksja to bardzo złośliwa choroba z której mało kto wychodzi, ech.
Myślę, że jestem dość podobna do Louis'a, ponieważ też mam problemy z samookaleczeniem. Szkoda gadać.
Niall, bosh uwielbiam go.
Zżera mnie ciekawość, więc pisz szybciutko.
Lana xx.