piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 2

  Muzyka

 To co usłyszał  zdziwiło go tak bardzo, że pobiegł do dyrektorki ‘Therapeutic Center’, ale od niej usłyszał tylko, że chłopcy się znają dlatego zostali tak przydzieleni. Lekko osłupiały Spencer poszedł do swojego biura w końcu praca tutaj nie była łatwa, a za godzinę miał spotkanie z Blace- trudną pacjentką.
-
- Harry zamierzasz iść na stołówkę, prawda? –duże, niebieskie oczy blondyna świdrowały tak że lokaty pomyślał iż Niall próbuje przejrzeć całą jego duszę. Po chwili milczenia odpowiedział jednak:
- um.. chyba muszę? -powiedział to tak, jakby miał nikłą nadzieje, że jednak pozwolą mu zostać w pokoju i poczytać którąś z książek, może małego księcia? Nie wykluczone
- cóż, chyba tak- i w jednym momencie plany chłopaka co do reszty dnia prysły niczym bańka mydlana.
Przecież jest silny i zje dziś….no a jeśli nie, to chyba się czegoś napije.
Przez resztę czasu aż do posiłku Styles spokojnie się rozpakowywał co jakiś czas zerkając na Nialla patrzącego przez okno i nerwowo ściskającego rękawy bluzy i Harry nawet chciał do niego podejść i może nawet porozmawiać, ale zdecydował się nie interweniować i siedzieć cicho.

-

- Hej Furby! – cały spokój chłopaka rozwiała wpadająca do pokoju mała osóbka o wielkiej czuprynie kręconych włosów . Och, nawet dla Harrego wydawała się być kochaną osobą, od razu uścisnęła blondyna i wniosła ze sobą tyle pozytywnej energii, ciekawe więc jakie miała problemy…
- a ty to och… Harry! Miło mi cie poznać- dziewczyna zignorowała wyciągnięta rękę bruneta i o mało go nie przewracając uścisnęła. Z siłą godną pozazdroszczenia największym sportowcom.
- ach, ja głupiutka, nie przedstawiłam się jestem Danielle, ale mów mi Dani- zaśmiała się dźwięcznie.
- nasza jak zawsze zwariowana Peazer, przyszłaś po nas, żebyśmy pojawili się na stołówce?- Niall jaky za magicznym działaniem obecności Dan od razu stał się weselszy i chyba Harry też nieco się rozluźnił i nie stresował tak przytłaczjącymi myślami o posiłku.
- ruszcie się chłopcy, och Harry chcesz się spóźnić już pierwszego dnia?!- dziewczyna zmarszczyła nos, przez co przypominała bardzo wesołego, energicznego, małego króliczka.
-idziemy- powiedzieli równocześnie chłopcy, wychodząc na długi korytarz.
-
Prawo, lewo, prawo, lewo, chłopak już był nieco zmęczony całą drogą do jednego z głównych pomieszczeń. Schody, korytarz, lewo i oto jest –stołówka. Większość osób siedziało przy okrągłych stolikach bardziej w rogach przytłaczająco wielkiej Sali. Danielle złapała Nialla i Harrego za ręce, tak że nie mogąc protestować, za chwilę pojawili się obok jednego z okrągłych stolików przy oknie, przy którym ktoś już siedział tyłem.
- Harry to Louis, Lou to Harry- Dani przedstawiła ich sobie wzajemnie i kiedy Louis odwrócił się z lekkim, niewinnym uśmiechem na twarzy i witał się ze Styles’em, ten poczuł się hmn… co najmniej zauroczony Louisem, to imie Harremu zdecydowanie pasowało do tego anielskiego wizerunku. Lou to zdecydowanie najpiękniejsza istota którą Hazza miał okazję do tej pory zobaczyć, a gdy Tomlinson się odezwał chłopaka ogarnął dreszcz ten głos… śliczny głos, głos anioła.
- cześć
- …..um…mn…Cz-cześć- nieskładnie odpowiedział Harry ogarnięty emocjami, potem z rumieńcami usiadł obok. Obwiniał się za to, że nie jest chudym, wysportowanym i przystojnym chłopakiem, wartym Louisa. Och… jego imię, ale gdy spojrzał na kucharkę roznosząca dania nagle zaczął panikować. Jeżeli nic nie zje i ucieknie Louis pewnie nawet nie będzie chciał się do niego uśmiechnąć, a jeśli zje będzie gruby i znowu wszyscy będą go wyśmiewać, a obiecał sobie że do tego nie dopuści.
Nie słuchał już nawet rozmowy Nialla z Danielle, to było znacznie mniej ważne niż wielki talerz jedzenia stawiany przed nim, wielkiego obrzydliwego jedzenia z bardzo wielką ilością kalorii, bo chłopak zaraz wszystko przeliczył i okazało się że postawiono przed nim 510 kcal.
Znacznie pobladł i nerwowo zerkał na innych, Niall powoli jadł, Danielle grzebała widelcem w talerzu a Tomlinson patrzył tempo w talerz ale i po chwili on zabrał się za jedzenie. Po 5 minutach Niall zauważył że Harry nawet nie drgnął.

- ej Harry możesz zjeść tylko trochę  i pozwolą ci skończyć, bo to dopiero pierwszy dzień. Śmiało- zachęcił go uśmiechem.

_____________________________________________________________________________

Och...wiem, że mnie nie było tyyyle czasu. Nie obrażajcie się na mnie  ;))) Kocham was♥
Jeżeli chcecie być  informowani podajcie swoją nazwę (@) z tt <33

1 komentarz:

  1. Bardzo cieszę się, że dodałaś nowy rozdział, który jest świetny ;33
    Masz ogromny talent :) Czekam na ;p
    Pozdrawiam i życzę weny

    http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Dziękuję za każdy komentarz.♥